Przejdź do treści

Co zostaje po odjęciu PR-u?

Pomiń menu
Pomiń menu

Co zostaje po odjęciu PR-u?

PiekaryOK
sobota 09 Maj 2026 · Czas czytania 8:15
Problem nielegalnych odpadów to zjawisko ogólnopolskie, złożone i trudne. Ale nawet w tak wymagającym temacie jedno pozostaje niezmienne: dokumenty muszą potwierdzać deklaracje.

Wiceprezydent Krzysztof Turzański w swoich mediach społecznościowych przedstawia walkę z nielegalnymi odpadami w dynamicznej, niemal filmowej narracji. W tym przekazie Urząd Miasta jawi się jako instytucja, która „zrobiła wszystko”, a odpowiedzialność za brak efektów spoczywa wyłącznie na innych służbach. Tymczasem zestawienie tych deklaracji z dokumentami urzędowymi - dokumentami, które nie trafiły do opinii publicznej dobrowolnie, lecz zostały udostępnione dopiero po wielokrotnych wnioskach i mimo szeregu nieudolnie konstruowanych przeszkód formalnych - pokazuje obraz znacznie bardziej złożony.

Z korespondencji magistratu wynika, że wiele elementów tej medialnej opowieści nie znajduje potwierdzenia w oficjalnych pismach. Dokumenty ujawniają m.in. brak rejestrów zgłoszeń mieszkańców, brak wykazu czynności podejmowanych po tych zgłoszeniach, brak zażaleń na część umorzeń oraz brak weryfikacji kluczowych narzędzi kontroli, takich jak system BDO.

To nie jest spór o interpretacje. To różnica między językiem PR - gdzie robimy WSZYSTKO,
a treścią urzędowych dokumentów, które niezależnie od narracji powinny odzwierciedlać realny zakres działań miasta.

Papier przyjmie wszystko, urzędowy segregator już nie.
Wiceprezydent chętnie operuje liczbami, które działają na wyobraźnię. „Dziesiątki zawiadomień do służb”, liczenie dokumentów na wizji — brzmi to jak potężna ofensywa prawna. Jednak w udostępnionym mieszkańcowi zestawie dokumentów z lat 2021-2024 nie ma ani jednego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Są jedynie prośby o „rutynowe patrole”. To nie jest tylko spór o słówka. To fundamentalna różnica w skuteczności. Prośba o patrol to „pismo o niczym”, które nie obliguje organów ścigania do wszczęcia śledztwa. Dlaczego urząd, mając tak potężne zaplecze, nie zdecydował się na twardą ścieżkę procesową, którą teraz sugeruje w swoich komunikatach?

Wybiórcza walka w prokuraturze
Wiceprezydent przekonuje, że urząd jest zdeterminowany, by ukarać winnych. Tymczasem w oficjalnej odpowiedzi magistratu z 20 kwietnia 2026 r. czytamy czarno na białym: „Nie na każde postanowienie o umorzeniu śledztwa/postępowania złożono zażalenie”.
To zdanie rzuca zupełnie nowe światło na „heroiczną” postawę miasta. Skoro urząd rzekomo „robi wszystko”, to dlaczego w niektórych sprawach godził się na ich umarzanie bez walki? Decyzje te podejmowali pracownicy urzędu, opierając się na własnej ocenie materiału dowodowego. Czy zatem to nie „zła prokuratura”, a brak determinacji samego urzędu sprawił, że część postępowań odeszła w niebyt? Co więcej, urząd przyznaje, że nie prowadzi nawet wykazu postępowań prokuratorskich w sprawach odpadów, bo... nie ma takiego obowiązku.

Zarządzanie przez zapominanie
Najbardziej zdumiewa fakt, że urząd, mieniący się liderem walki o środowisko, przyznał, iż nie prowadzi elementarnej dokumentacji. Nie ma rejestru zgłoszeń mieszkańców, nie ma wykazu czynności podjętych po tych zgłoszeniach, brak jest nawet logbooków z mitycznych lotów drona. To sytuacja kuriozalna. Jeśli Straż Miejska faktycznie pilnowała terenu „24/7”, jak twierdzi wiceprezydent, to gdzie są raporty z tych służb? Jeśli drony nagrywały ciężarówki -gdzie są wykazy lotów? Brak dokumentacji to w administracji brak dowodów na to, że praca w ogóle została wykonana. Skoro urząd nie posiada rejestrów lotów, pojawia się pytanie o publiczne pieniądze. Każda taka usługa musi być udokumentowana, by móc ją legalnie opłacić. Jeśli nie ma dokumentacji, to na jakiej podstawie rozliczono te prace? Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy płacą za realną ochronę, czy tylko za darmowe wideo na profil wiceprezydenta. A…., nie -wróć: czy ktokolwiek widział jakiekolwiek filmy z „naszych urzędowych” dronów? - może źle szukamy, ale jakoś słabo to wypada.

BDO, czyli niewykorzystana broń
Kolejnym uderzającym dowodem na urzędniczą inercję jest sprawa systemu BDO. Już w 2022 roku urzędnicy w oficjalnych pismach cytowali przepisy o obowiązku posiadania dokumentów z tej bazy przez kierowców transportujących odpady. Magistrat miał pełną świadomość, jak kluczowe to narzędzie. Co więcej, dysponował zgłoszeniami mieszkańców o nocnych transportach i podejrzeniach zakopywania odpadów.
Mimo to, przez ponad trzy lata urząd nie sprawdził, czy Policja w ogóle korzysta z tego podstawowego narzędzia kontroli podczas interwencji. To tak, jakby widzieć pożar i znać numer na straż pożarną, ale przez lata nie zweryfikować, czy telefon w ogóle działa. To przyznanie się do bierności, która w kontekście skali problemu przy ul. Konarskiego jest po prostu porażająca.

Mur milczenia zamiast transparentności
Zwieńczeniem tej „heroicznej” postawy urzędu jest sposób, w jaki traktuje on dociekliwych mieszkańców. Zamiast konkretów otrzymujemy proceduralne uniki, żądanie niezasadnych podpisów i ostatecznie - głuchą ciszę, która trwa od 26 kwietnia. To już nie jest opieszałość, to bezczynność, która kwalifikuje się pod ocenę sądu administracyjnego i tam się to skończy.

Wnioski są bolesne: między medialną narracją a urzędową rzeczywistością zieje głęboka przepaść. Dokumenty nie potwierdzają heroizmu - potwierdzają za to brak rejestrów, brak twardych zawiadomień i zadziwiający brak zainteresowania realnymi narzędziami kontroli. Czy zatem walka o Konarskiego to realne działanie, czy jedynie kosztowna, fasadowa kampania, która sypie się jak domek z kart przy pierwszym pytaniu o twarde dowody?

Co wynika z dokumentów urzędowych?
Poniższe fragmenty pochodzą z oficjalnej korespondencji Urzędu Miasta Piekary Śląskie, udostępnionej w trybie dostępu do informacji publicznej. To dosłowne cytaty, z datami i sygnaturami.

FRAGMENT NR 1:  Brak wykazu postępowań prokuratorskich
Dokument: Odpowiedź UM, 20.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Prezydent Miasta Piekary Śląskie nie prowadzi wykazu ‘wszystkich postępowań prowadzonych przez prokuraturę…’ ze względu na brak zobowiązujących go do tego przepisów.”
- Urząd nie prowadzi podstawowego rejestru spraw, które sam zgłaszał. To podważa narrację o „systematycznej walce”.

FRAGMENT NR 2: Urząd nie składał zażaleń na część umorzeń
Dokument: Odpowiedź UM, 20.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Nie na każde postanowienie o umorzeniu śledztwa/postępowania złożono zażalenie.”
- Miasto nie walczyło do końca w części spraw, mimo publicznych deklaracji, że „robi wszystko.

FRAGMENT NR 3: Brak rejestru zgłoszeń mieszkańców
Dokument: Odpowiedź UM, 20.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Nie jest prowadzony odrębny wykaz zgłoszeń mieszkańców dotyczących odpadów, odoru i plagi much…”
- Nie ma śladu po zgłoszeniach, które wiceprezydent opisuje jako „liczne” i „alarmujące”.

FRAGMENT NR 4: Brak dokumentacji działań po zgłoszeniach
Dokument: Odpowiedź UM, 20.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Nie jest prowadzony wykaz czynności podjętych po każdym zgłoszeniu…”
- Nie wiadomo, co urząd robił po zgłoszeniach, bo nie prowadzi żadnej dokumentacji.

FRAGMENT NR 5: Brak rejestru komunikatów o zagrożeniach
Dokument: Odpowiedź UM, 20.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Nie jest prowadzony wykaz wszystkich komunikatów, ostrzeżeń lub informacji dotyczących odpadów, odoru, plagi much…”
- Miasto nie monitoruje nawet własnych komunikatów o zagrożeniach sanitarnych.

FRAGMENT NR 6: Brak weryfikacji użycia BDO przez Policję
Dokument: Odpowiedź UM, 20.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Prezydent Miasta Piekary Śląskie nie weryfikował, czy Policja korzysta z systemu BDO podczas kontroli transportów odpadów.”
- Miasto znało narzędzie, ale przez lata nie sprawdziło, czy ktokolwiek je stosuje.

FRAGMENT NR 7: Urząd sam sugeruje brak posiadania dokumentów
Dokument: Pismo UM, 02.04.2026 r., sygn. ORo.1431.98.2026
„Jeżeli organ informuje, że informacja nie istnieje lub została zniszczona, nie jest to interpretacja, lecz wskazanie faktu…”
- Urząd sam przyznaje, że część dokumentów nie istnieje. To stoi w sprzeczności z publiczną narracją o „pełnej dokumentacji działań”.

FRAGMENT NR 8: Wszystkie pisma do Policji to prośby o patrole, nie zawiadomienia
Dokument: liczne pisma UM do KMP, m.in. 09.12.2021 r., 18.01.2022 r., 19.01.2022 r., 10.05.2022 r., 12.08.2022 r., 18.07.2022 r., 19.01.2023 r., 21.09.2023 r., 26.03.2024 r.
„Zwracam się z prośbą o zwiększenie patroli w tym rejonie.” „Proszę o przeprowadzenie rutynowych kontroli pojazdów ciężarowych.” „Proszę o wyrywkowe kontrole pojazdów transportujących odpady.”
Wszystkie pisma mają charakter próśb o patrole.
Żadne nie jest zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

FRAGMENT NR 9: Urząd nie dokumentował własnych działań
Dokumenty: wszystkie pisma UM do KMP (2021–2024)
W żadnym piśmie nie ma informacji o działaniach własnych urzędu poza przekazaniem zgłoszeń do Policji, WIOŚ lub Marszałka.
- Urząd nie prowadził własnych kontroli ani dokumentacji działań. Ograniczał się do przekazywania zgłoszeń dalej.

Jest jeszcze sporo innych „drobniaków”
Wniosek UM zwrócony z powodu braku…  opłaty, pisma wysyłane do niewłaściwych adresatów, te same wnioski składane wielokrotnie (poprzednie były wadliwe), miesiące ciszy między kolejnymi działaniami urzędu, brak KPO i brak reakcji, że ich nie ma. Niby drobiazgi, ale taki banał jak brak opłaty to opóźnienie minimum 5 tygodni (ile można zakopać śmieci w 5 tygodni? tak tylko pytamy)

Apel do mieszkańców: Patrzcie na ręce, nie na ekran
Drodzy Mieszkańcy. Kiedy następnym razem zobaczycie na ekranie swojego telefonu dynamiczne wideo, usłyszycie o „kolejnej ofensywie” i zobaczycie wiceprezydenta machającego przed kamerą stosem papierów - zachowajcie zimną krew.
Nie dajcie się uwieść filmowej narracji. Te materiały mają jeden cel: wywołać wrażenie, że maszyna urzędowa pracuje na pełnych obrotach. Ale jak pokazaliśmy wyżej-dokumenty, które urząd wydaje niechętnie i pod presją, mówią coś zupełnie innego. Tam, gdzie w internecie jest „heroiczna walka”, w urzędowych segregatorach zieje pustka, brak rejestrów i brak realnych działań.

Nie wierzcie w to, co Wam pokazują. Wierzcie w to, czego nie są w stanie Wam udostępnić.
Mamy prawo wymagać od władzy realnych efektów i twardych dowodów, a nie kosztownych inscenizacji. Jeśli dokumenty przeczą słowom – słowa są tylko PR-ową wydmuszką. Czas przestać być publicznością w tym teatrze jednego aktora i zacząć być obywatelami, którzy mówią głośne: „Sprawdzam”. Bo w starciu z prawdą z urzędowych pism, ten medialny domek z kart właśnie zaczyna się sypać.
Dziękujemy za sygnały i pomoc.


Wróć do spisu treści