Przejdź do treści

Piekarskie referendum: 16% frekwencji, 100% propagandy

Pomiń menu
Pomiń menu

Piekarskie referendum: 16% frekwencji, 100% propagandy

PiekaryOK
wtorek 21 Paz 2025 · Czas czytania 3:30
 
Piekarskie referendum zakończyło się frekwencją 16,26%.
Wynik? Nieważny.
Ale to nie przeszkadza lokalnym władzom w ogłaszaniu triumfu, jakby właśnie wygrano wybory prezydenckie.
Wiceprezydent Krzysztof Turzański rozdaje czerwone kartki opozycji, a prezydent Sława Umińska-Kajdan ogłasza zwycięstwo, twierdząc publicznie: „Decyduje ten, kto głosuje. Kto milczy, ten wyraża akceptację.” - naprawdę?
Szanowna Pani Prezydent,
milczenie 84% mieszkańców wcale nie musi oznaczać akceptacji planów budowy spalarni. Oznacza raczej brak zaufania do procesu, do postawy urzędu, do Was. Oznacza brak rzetelnej informacji, zniechęcenie i przekonanie, że wynik i tak będzie z góry przesądzony. Tylko tyle i aż tyle. Żadnej akceptacji! To nie jest sukces demokracji, o którym tak głośno komunikujecie. To sukces Waszej narracji. Narracji, za którą mieszkańcy zapłacili z własnej kieszeni.
Bo oto mamy sytuację, w której pół miliona złotych z budżetu miasta – czyli z podatków mieszkańców zostało wydane na referendum, które nie spełniło nawet minimalnych warunków ważności. Ulotki, kampania informacyjna, blog pana Krzysztofa, audycje
– wszystko po to, by przekonać ludzi do „jedynie słusznego” wariantu. A efekt?
84% mieszkańców nie przyszło. I to nie dlatego, że „im wszystko jedno”, jak sugeruje Turzański.
To dlatego, że nie uwierzyli w uczciwość tej farsy.
Od miesięcy Turzański promował budowę spalarni, przedstawiając ją jako cud technologiczny i jedyne możliwe rozwiązanie. W jego przekazach nie pojawiła się ani jedna wzmianka o emisjach dioksyn, furanów, metali ciężkich.  Ani jedno zdanie o tym, że spalarnie – nawet te „nowoczesne” – są źródłem zanieczyszczeń i kontrowersji w całej Europie. Nawet słowo „spalarnia” nie mieściło się zbytnio w słowniku prezydenta i jego świty, lepiej i „mniej toksycznie” brzmi „Centralne Źródło Ciepła - brzmi jak coś z broszury wellness.  Nic o możliwej utracie miejsc pracy, jeśli zlikwidowane zostaną lokalne kotłownie. Zamiast debaty – propaganda. Zamiast faktów – foldery reklamowe. Zamiast konsultacji – monolog. Obiektywizm? - a co to?
A teraz, gdy referendum nie osiągnęło progu ważności, urząd ogłasza sukces. Pani prezydent (chwali mieszkańców za udział, jakby wynik głosowania był przełomem cywilizacyjnym. Tymczasem to, co się wydarzyło, to najdroższy sondaż opinii publicznej w historii Piekar Śląskich! – bez żadnej mocy prawnej.
Ale skoro można ogłaszać sukces bez osiągnięcia progu, to może warto ogłaszać sukcesy po każdej nieudanej inwestycji? „Nie wyszło, ale jak pięknie nie wyszło!”
Turzański porównuje liczbę głosów do wyników wyborczych komitetów. To nie jest konkurs popularności. To miało być głosowanie o przyszłości systemu ciepłowniczego. Próba legitymizowania decyzji przez porównania do PiS czy KWW to retoryczna akrobatyka, która ma jedno zadanie: przykryć fakt, że referendum nie spełniło warunków ważności. I że kosztowało mieszkańców więcej niż niejeden projekt społeczny, który faktycznie poprawia jakość życia. Tym razem pan Turzański nie nawiązywał do antycznej Grecji ani szwajcarskich modeli demokracji. A szkoda - bo tam takie ‘udawanie sukcesu’ przy takiej porażce kończy się szybkim niebytem.  
A teraz najważniejsze: „Zamykamy temat.” - mówi urząd. (p. Turzański konkretnie)
NIE!, temat dopiero się otwiera.
Bo mieszkańcy mają prawo pytać, dlaczego ich głos w sprawie spalarni i centralizacji ciepła nie został potraktowany z należytą powagą. Mają prawo domagać się realnych konsultacji, a nie pozorowanych działań, które służą jedynie budowaniu narracji sukcesu. Szacunek dla głosujących? Oczywiście. Pogarda dla reszty? Niedopuszczalna. Próba zdefiniowania demokracji jako przywileju dla aktywnych, a nie prawa dla wszystkich, to niebezpieczny precedens. I jeśli ktoś tu trzyma czerwoną kartkę – to nie mieszkańcy. To władza, która próbuje rozgrywać obywatelskość według własnych reguł. Za publiczne pieniądze. Bez wstydu.
I wiecie co? Myślę, że w kolejnym referendum proporcje będą odwrotne. 84% mieszkańców zagłosuje, a tylko 16% zostanie w domach. Referendum będzie tym razem ważne. Ale tym razem to mieszkańcy będą zadawać pytania. I nie będą one wygodne.
Na zdrowie, za sukces, świętujmy!




 


Wróć do spisu treści