CO WY WIECIE O PELLECIE?
wtorek 28 Lip 2026 · 12:15
Są takie słowa, które w głównych piekarskich nurtach medialnych jakoś nie chcą się przebić:
„Spalarnia”- lepiej mówić „centralne źródło ciepła”, prawda?
„Pytania”- samo ich zadawanie, niektórych boli.
„Referendum”- nawet jak nieważne, to i tak “ważne”.
„Pellet”- brzmi zbyt konkurencyjnie, więc lepiej go nie wypowiadać.
W debacie publicznej Piekar Śląskich przez ostatnie miesiące pojawia się tylko jeden wariant: spalarnia odpadów jako „centralne źródło ciepła”. Tymczasem istnieje drugi, kompletny i realny model - modernizacja lokalnych ciepłowni na pellet. To rozwiązanie funkcjonuje w Europie od lat, jest wspierane przez UE i ma pełne zaplecze technologiczne.
U nas jednak nie odbyła się żadna "debata o pellecie", mimo że to wariant oficjalnie wpisany w dokumenty MPEC.
Jest jeszcze gorzej – w pewnych kręgach samo zadawanie pytań dotyczących spalarni czy tematów „powiązanych” jest niewygodne.
Za nami nieważne referendum z dwoma możliwymi wyborami:
Wariant 1: Modernizacja istniejących lokalnych ciepłowni (Ziętek, Julian, Andaluzja) wraz ze zmianą paliwa z węgla na biomasę (pellet).
Wariant 2: Likwidacja lokalnych ciepłowni (Ziętek, Julian, Andaluzja) i budowa Centralnego Źródła Ciepła na obrzeżach miasta (ul. Graniczna), opartego na instalacji termicznego przekształcania odpadów.
Przed nami kluczowa zmiana Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP), która ma umożliwić powstanie spalarni w naszym mieście. Wokół tematu spalarni od lat buduje się jedną, bardzo mocną narrację – że to „nowoczesność”, „bezpieczeństwo”, „jedyna droga”.
O pellecie nie powiedziano praktycznie nic. MPEC organizował spotkania, oprowadzał ludzi po spalarniach, wysyłał ulotki i organizował wycieczki. To była intensywna kampania informacyjna i emocjonalna. Ludzie mieli poczuć, że spalarnia jest czymś niezbędnym.
W tym samym czasie wariant pelletowy istniał tylko na papierze. Nie było spotkań ani porównań kosztów, emisji czy transportu.
Wariant pelletowy nie przegrał w dyskusji. On nie został do niej dopuszczony.
Nakreślmy więc odrobinę ten temat, bo ta opcja to sprawdzony w całej Europie model lokalnego bezpieczeństwa energetycznego.
Jak działa nowoczesna ciepłownia na pellet?
Dla mieszkańców modernizacja istniejącej ciepłowni węglowej to koniec z brudem, dymem i pyłem. Stare kotły węglowe przerabia się na nowoczesny, w 100% automatyczny system pelletowy. Czysty, sprasowany granulat drzewny jest podawany komputerowo za pomocą nowoczesnego rusztu schodkowego. Komputer sam decyduje, ile paliwa podać. Jeśli na zewnątrz robi się cieplej, system natychmiast zmniejsza płomień. Zamiast prymitywnego komina instaluje się przemysłowe elektrofiltry. Wyłapują one ponad 99% pyłów, spełniając rygorystyczną unijną Dyrektywę MCP (2015/2193). Z komina unosi się głównie bezwonna para wodna.
Co kluczowe, pellet wygrywa tutaj ze spalarnią śmieci pod kątem Gospodarki Obiegu Zamkniętego (GOZ):
Popiół z pelletu (klasa EN Plus A1): To czyste drewno. Jest on bogaty w potas i wapń. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem nawozowym (UE) 2019/1009, po przetworzeniu wraca na pola jako bezpieczny mineralny polepszacz gleby – składnik nawozu.
Popiół ze spalarni śmieci: To tykająca bomba ekologiczna. Spalanie plastiku i odpadów domowych generuje toksyczne, niebezpieczne pyły i popioły (np. kod odpadu 19 01 13*). Zawierają one metale ciężkie oraz groźne dioksyny. Miasto musi płacić ogromne pieniądze za ich wywóz i składowanie na specjalnych składowiskach odpadów niebezpiecznych.
Żużel ze spalarni odpadów:
Po spaleniu 100 000 ton śmieci powstaje około 20 000–30 000 ton żużla rocznie. Może on służyć jako kruszywo do budowy dróg, ale wymaga to wcześniejszej waloryzacji (odzysku metali i sezonowania), aby usunąć metale ciężkie i chlorki. Dyrektywa odpadowa (2008/98/WE) określa rygorystyczne warunki utraty statusu odpadu. Koszt tego procesu jest stałym elementem budżetu spalarni. Jeśli dana partia żużla nie spełni surowych norm środowiskowych, nie może trafić pod drogi i musi zostać zdeponowana na składowisku, co finansowane jest z opłat za gospodarowanie odpadami.

Żużel z pelletu:
W kotłach pelletowych żużel praktycznie nie powstaje. Certyfikowany pellet drzewny wypala się niemal całkowicie (zostaje poniżej 0,7% czystego, miękkiego popiołu). Ciepłownia nie generuje żadnych twardych, spiekanych odpadów.
Dlaczego pellet to czysta ekologia, a spalarnia to tylko „zielony marketing”?
Oficjalne foldery reklamowe zwykle pomijają podstawowe fakty dotyczące fizyki spalania i prawa unijnego. Certyfikowany pellet drzewny jest w UE klasyfikowany jako Odnawialne Źródło Energii (OZE) zgodnie z dyrektywą RED II (UE 2018/2001) oraz RED III (UE 2023/2413).
Spalarnie odpadów natomiast wykorzystują paliwo RDF, które zawiera znaczący udział tworzyw sztucznych pochodzących z ropy naftowej, co oznacza emisję kopalnego CO2.
Pellet jest neutralny klimatycznie – uwalnia tylko tyle CO2, ile drzewo pochłonęło podczas wzrostu. Badania cyklu życia paliw (LCA) pokazują, że całkowita emisja pelletu jest o ok. 94% niższa niż węgla. Pellet ma stały, kontrolowany skład, śladową zawartość siarki i chloru, co przekłada się na znacząco niższe emisje SO2 i NOx oraz brak warunków do powstawania dioksyn.
Spalarnia śmieci (RDF); Plastik nie rośnie na drzewach. Spalanie tworzyw sztucznych generuje kopalny CO2 – tak samo jak spalanie węgla czy oleju opałowego. Skład RDF jest zmienny i nieprzewidywalny (w końcu to śmieci), co powoduje zmienność emisji oraz ryzyko powstawania dioksyn i furanów. Zgodnie z Rozporządzeniem UE 2020/852 spalarnie odpadów nie spełniają kryteriów zrównoważonego rozwoju i nie mogą być klasyfikowane jako inwestycje ekologiczne, co w praktyce oznacza ich wykluczenie z zielonego finansowania w Unii Europejskiej.
Pułapka prawna:
27 września 2026 r. wchodzą w życie unijne przepisy anty‑greenwashingowe z dyrektywy EmpCo.
Od tego dnia żadna „eko‑grafika” ani folder nie może przedstawiać spalarni jako „zielonej” czy „neutralnej klimatycznie”, jeśli instalacja nie spełnia twardych kryteriów środowiskowych, a większość takich instalacji nie spełnia.
Koniec z marketingiem na zielono, koniec z „eko‑inwestycją”. Za takie komunikaty grożą kary do 4% obrotu, więc epoka zielonej narracji bez pokrycia kończy się jesienią 2026.
Trochę śmieszne, trochę straszne, ale w sumie dobrze- wiele „eko” po prostu zniknie z naszego otoczenia.
Dlaczego ma to znaczenie dla sierpniowego głosowania nad MPZP?
Bo sierpniowa debata odbędzie się jeszcze w starym reżimie prawnym- w czasie, gdy spalarnia wciąż może używać zielonych haseł, które kilka tygodni później będą już nielegalne.
To nie zarzut nieprawdy, tylko fakt: dyskusja oprze się na komunikacji, która po 27 września nie przejdzie przez sito nowych przepisów.
Pellet po 27 września:
Pellet drzewny spełnia kryteria zrównoważonego rozwoju z dyrektywy RED III, więc jego status jako OZE pozostaje bez zmian- żadnych korekt komunikacyjnych. Tu nie będzie "niespodzianek"
Inżynieryjny absurd: Przewymiarowana na śmieci, za słaba na mróz
Oficjalna narracja przedstawia spalarnię jako idealne rozwiązanie grzewcze dla Piekar, ale liczby są bezlitosne.
Spalarnia ma przerabiać ok. 100 tys. ton odpadów rocznie, dając około 25 MW ciepła.
Tymczasem Piekary potrzebują 66,2 MW w szczycie. Prosty rachunek: mocy brakuje ponad połowy.

Matematyka:
Instalacja o mocy 25 MW nie zastąpi trzech lokalnych ciepłowni, które dziś zapewniają pełne 66,2 MW. Wariant likwidacji ciepłowni i zastąpienia ich jednym źródłem na odpady jest po prostu technicznie niewykonalny.
Coś będzie musiało jednak uzupełnić deficyt- kolejny ETS do opłacenia? - raczej tak, szczytowe kotły gazowe?.
Spalarnia musi pracować w ruchu ciągłym, także w lipcu i sierpniu. Nadwyżka mocy w lecie zwykle jest odprowadzana do atmosfery poprzez chłodnie, co jest standardową procedurą technologiczną, ale oznacza marnowanie energii.
Dlaczego ciepłownie na pellet wygrywają?
Kotły pelletowe mają pełną elastyczność operacyjną. W okresach mrozów mogą dostarczyć miastu pełne 66,2 MW, a latem modulują moc lub całkowicie się wyłączają. Płacimy tylko za realnie zużyte paliwo, bez marnowania energii.
Toksyczny koktajl i bilans masowy:
Odpady komunalne mają zmienny i nieprzewidywalny skład, dlatego w procesie ich spalania powstają zanieczyszczenia, które muszą być wychwytywane przez systemy oczyszczania spalin: dioksyny, furany, kwaśne gazy oraz metale ciężkie (rtęć, kadm, ołów). To nie jest opinia- to fizyka spalania odpadów.
Fetor i podciśnienie:
Podciśnienie w bunkrze działa tylko wtedy, gdy wentylatory pracują na pełnej mocy. Przy postojach, czyszczeniu kotłów albo awarii energetycznej znika, a wtedy gazy złowonne (siarkowodór, amoniak) po prostu wychodzą na zewnątrz.
I jest jeszcze druga rzecz, o której nikt nie chce mówić: dziesiątki śmieciarek dziennie. To nie są hermetyczne pojazdy laboratoryjne, tylko zwykłe ciężarówki z odpadami. Każda z nich tocząc się przez miasto ciągnie za sobą „porcję zapachu”. Krótko: smród nie pojawia się „czasem”. Smród przyjeżdża do miasta kilkadziesiąt razy dziennie.
Bilans masowy (nic nie znika):
Ze spalania 100 000 ton odpadów powstaje 25 000 - 30 000 ton pozostałości: żużle, popioły lotne i odpady z oczyszczania spalin (kod 19 01 13*). Ich transport i deponowanie na specjalistycznych składowiskach generuje spore koszty.
A jak tam pellet?
Z kotła pelletowego uzyskujemy zaledwie ok. 0,5% do 0,7% czystego popiołu mineralnego (zaledwie kilkaset ton (około 200) rocznie z całego miasta). Zgodnie z unijnym rozporządzeniem nawozowym (UE) 2019/1009 ten popiół nie jest odpadem niebezpiecznym. To bezpieczny surowiec bogaty w fosfor i potas, który wraca do środowiska jako surowiec nawozowy.
Techniczny skutek działania instalacji: Import 92 000 ton obcych śmieci rocznie
Skoro instalacja IPTOK dostarcza jedynie 25 MW ciepła przy zapotrzebowaniu miasta na poziomie 66,2 MW, jej skala (100 000 ton odpadów rocznie) nie wynika z potrzeb Piekar. Wynika z logiki biznesu odpadowego, w którym głównym źródłem przychodów jest opłata bramowa.
Piekary produkują ok. 8 tys. ton frakcji palnej RDF. To oznacza, że ponad 92 tys. ton musi być sprowadzane z zewnątrz, aby instalacja mogła pracować w ruchu ciągłym.

Ruch dla spalarni:
Dowóz RDF (ok. 6250 kursów) oraz wywóz 25–30 tys. ton pozostałości (ok. 1900 kursów) daje łącznie ok. 8100 kursów rocznie — czyli średnio ponad 22 kursy dziennie (około 45 przejazdów ciężkich pojazdów na dobę przez cały rok).
Ruch dla pelletu:
Na podstawie oszacowania danych MPEC, roczne zużycie węgla to około 21,5 tys. ton (145 GWh ciepła). System oparty na pellecie wymaga ok. 29 000 ton paliwa rocznie by uzyskać taką samą ilość ciepła. To oznacza ok. 6 kursów dziennie (12 przejazdów), głównie w sezonie grzewczym. Wiosną i latem transport jest znikomy.

Parametry instalacji wskazują jasno:
jej podstawową funkcją jest ciągłe spalanie dużych ilości odpadów spoza Piekar Śląskich.
Ciepło w tych zestawieniach jest wręcz "produktem ubocznym"
Unijna bomba finansowa: ETS od 2031 r. i pułapka kosztowa
W połowie lipca 2026 roku Komisja Europejska zaprezentowała projekt reformy unijnego systemu handlu emisjami (EU ETS):
Od 2031 roku: Spalarnie odpadów komunalnych zostają bezwzględnie włączone do systemu opłat za emisję CO2 (25% zweryfikowanych emisji w pierwszym roku).
Od 2034 roku: Obiekt będzie musiał kupować płatne uprawnienia na 100% emisji kopalnego CO2.
Krajowa Izba Gospodarcza Odpadów (KIGO) ostrzega, że te opłaty wywindują koszty odbioru odpadów o około 60%, a ceny ciepła o około 50%! Zewnętrzny operator przerzuci te koszty na gminę i mieszkańców. Przeciętny Kowalski zapłaci podwójnie: w wyższych rachunkach za śmieci oraz za ciepło.
Dlaczego wariant pelletowy ratuje kieszenie?
Biomasa drzewna spełniająca kryteria RED III posiada w systemie EU ETS wskaźnik emisji równy zero. Wybór pelletu oznacza całkowite zwolnienie Piekar z tego podatku.
Mit „drogiego pelletu” i bezzwrotne miliony z UE
Często pojawia się obawa, że pellet jest drogi I trudny do zdobycia. Wysokie ceny dotyczą drobnoskalowego produktu w marketach (15-kilogramowe worki z marżą logistyczną) i TAK, 2000zl za tone to naprawde sporo na nasze kieszenie.
Jednak ciepłownia miejska kupuje pellet hurtowo w tysiącach ton, bezpośrednio od producentów, kontraktując takie zakupy wcześniej. To sa diametralnie inne ceny jakie oferuje się prywatnym, indywidualnym odbiorcom.
Polska jest jednym z największych producentów pelletu w Europie (wytwarzamy ok. 2 mln ton rocznie i mamy ogromne nadwyżki eksportowe).
Do tego widoczna jest ekspansja produkcji tego paliwa a to raczej dobry prognostyk na przyszłość.
Inni potrafią: „Zielone światło” i darmowe miliony z UE
Przez zasadę DNSH (Do No Significant Harm), spalarnie odpadów nie spełniają kryteriów unijnych programów.
Na spalarnię nie ma ani euro bezzwrotnych dotacji – miasto (inwestor) musiałoby finansować ją własnymi środkami lub komercyjnymi kredytami, spłacanymi przez mieszkańców w rachunkach przez dekady.
Tymczasem dyrektywa RED III daje biomasie pełne „zielone światło”, a modernizacja ciepłowni na OZE kwalifikuje się do dużych dotacji z programu FEnIKS (Działanie 2.1) oraz z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla Śląska.
I to już działa w praktyce:
• Zgorzelec / Görlitz (2026): Projekt United Heat- wspólny system grzewczy z instalacją 25 MW na biomasę po polskiej stronie, finansowaną z dużym udziałem środków UE.
• Grudziądz (95 tys. mieszkańców): MPEC od lat stabilnie opiera miejski system ciepłowniczy na dużych kotłach biomasowych.
• Wałbrzych (110 tys.), Olsztyn (170 tys.), Mrągowo oraz Valladolid w Hiszpanii (300 tys. mieszkańców):
Postawiły na biomasę, korzystając z milionów euro dotacji, chroniąc mieszkańców przed drożyzną i podatkiem CO2.
UE finansuje biomasę. UE nie finansuje spalarni.
Inni biorą środki i modernizują ciepłownie. Piekary mają być wciągnięte w spalanie obcych odpadów.
Kwestia własności: Czyje będą Piekary?
Spalarnia nie byłaby nasza. Byłaby prywatna, w rękach niemieckiego inwestora. Obiekt stojący na naszym terenie, pracujący na obcych odpadach, generujący ruch ciężarówek i serwujący nam mieszkańcom dziesiątki uciążliwości od zdrowia po zapachy, nie stanowiłby majątku miasta. Zyski z opłaty bramowej trafiałyby do właściciela, a koszty funkcjonowania wracałyby do mieszkańców w rachunkach przez lata.
Ciepłownie dostosowane pod pellet to zupełnie inna historia. To majątek miasta, infrastruktura należąca do Piekar, sfinansowana z bezzwrotnych środków Unii Europejskiej i pracująca na stabilnym, czystym, krajowym paliwie. Każda złotówka oszczędności zostawałaby w lokalnym systemie.
Czy chcemy inwestycji, która nie należy do miasta — za to zostawia ciągły, negatywny ślad na naszym życiu? Czy chcemy infrastruktury, która zostaje w Piekarach i jest „skrojona” dokładnie na miarę naszych potrzeb?
Kto nas chce za wszelką cenę „przehandlować”?
To nie jest pytanie retoryczne, to pytanie o intencję i interes.
Bo jeśli infrastruktura, która mogłaby zostać w Piekarach na pokolenia, jest odsuwana na bok,
a promuje się instalację, która nie należy do miasta,
nie pokrywa naszych potrzeb,
generuje koszty, problemy, niedogodności i wiąże nas z zewnętrznym właścicielem na dekady- to trudno nazwać to troską o mieszkańców.
Własność decyduje o tym, kto trzyma miasto w garści. A chyba tylko gospodarz z innymi intencjami nie zwraca na to uwagi.
