Dawno temu w sadzie
piątek 11 Lip 2025 · 2:30
Beton zamiast jabłek - Józefka walczy o swoją tożsamość
W miejscu, gdzie przez lata rozciągał się zielony sad, dziś majaczy widmo wielkomiejskiej zabudowy.
7 lipca 2025 roku mieszkańcy dzielnicy Józefka oraz działkowcy z Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Barbara” zgromadzili się pod Urzędem Miasta Piekary Śląskie, protestując przeciwko planom budowy wielokondygnacyjnych bloków mieszkalnych. Pikieta miała charakter pokojowy, ale emocje towarzyszące wydarzeniu nie pozostawiały złudzeń — lokalna społeczność nie zamierza milczeć.



Choć miasto deklaruje, że inwestycja zostanie zrealizowana w ramach Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS), wizualizacje i dokumentacja ujawniają coś zgoła odmiennego: nowoczesne apartamentowce z podziemnymi garażami i płatnymi miejscami parkingowymi, których standard nijak nie przystaje do idei budownictwa społecznego. Brakuje decyzji o dofinansowaniu z Banku Gospodarstwa Krajowego, nie ma zasad naboru ani gwarancji przystępnego czynszu. Deklaracje władz są mgliste i niepoparte konkretami. Można przecież teraz "urabiać" społeczeństwo obietnicą tanich mieszkań a gdy wybudujemy powiedzieć: "sorry nie dostaliśmy dofinansowania - jest komercyjnie" (win - win)

Lista problemów przedstawionych podczas pikiety była długa: podejrzenie nielegalnej wycinki drzew na terenie sadu, wymordowania chronionych gatunków zwierząt, niezgodność planu zagospodarowania z obowiązującym Studium Uwarunkowań, obawy o przeciążenie infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, a także dramatyczne prognozy dotyczące lokalnego ruchu drogowego. Wąskie ulice, dostosowane do kameralnej zabudowy, mają obsługiwać ruch generowany przez setki nowych mieszkańców i ponad 300 dodatkowych samochodów. To nie tylko ryzyko korków, ale realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców.
A najbardziej niepokojące są pytania o intencje. Czy budowa wysokich bloków w dzielnicy o historycznie niskiej zabudowie to rzeczywiście wyraz zrównoważonego rozwoju? Czy chodzi o potrzeby mieszkańców, czy raczej o maksymalizację zysków z każdego metra sprzedanego mieszkania?

Jakby tego było mało, spotkanie z przedstawicielami urzędu pogłębiło frustrację protestujących. Wiceprezydent, który wyszedł do mieszkańców, nie udzielił praktycznie żadnych konkretnych odpowiedzi — kluczył, unikał jednoznacznych deklaracji, zasłaniał się obowiązującym prawem (sic!). Rzecznik prasowy pan Maćkowski nie powiedział ani jednego słowa (nie żartuję- zero słów) przez ponad godzinę rozmów. Cisza, która miała tłumić napięcia, jedynie je wzmocniła. Trudno nie zadać pytania: po co w ogóle wyszedł skoro show skradł p. Turzański? Tu również pojawia się pytanie - czy skradł show czy jedynie usiłował? Kto był to widział i wie. Gospodarzem z pewnością na tym placyku nie był, ale gości przywitał.
Mieszkańcy Józefki nie protestują dla protestu. Domagają się rzetelnej informacji, dialogu i planowania, które uwzględnia charakter miejsca, a nie interesy inwestorów. Pikieta pokazała, że społeczne zaangażowanie nie jest pustym hasłem — to realna siła, która potrafi upomnieć się o jakość życia i przestrzeń wspólną. Dawno nie było takiego gniota w Piekarach jak ta "dziwna" inwestycja. Ktoś o te papiery wnioskował i ktoś je podpisał, prawda?
