Przejdź do treści

SPALARNIA – CZAS NA DECYZJĘ? NIE. CZAS NA PRAWDĘ.

Pomiń menu
Pomiń menu

SPALARNIA – CZAS NA DECYZJĘ? NIE. CZAS NA PRAWDĘ.

PiekaryOK
poniedziałek 13 Lip 2026 · Czas czytania 8:30
 
Od dwóch lat w Piekarach Śląskich trwa dyskusja o przyszłości MPEC i sposobie ogrzewania naszych mieszkań. Dziś 70 procent mieszkańców korzysta z ciepła systemowego opartego na lokalnych kotłowniach węglowych. Władza próbuje przedstawić spalarnię jako „Centralne Źródło Ciepła”, czyli rzekomo nowoczesne rozwiązanie. Ale w pytaniu, które Krzysztof Turzański zadaje niby mimochodem: „Czy zastąpi je spalarnia?” — nie chodzi o technologię. Chodzi o politykę i interesy.

W sierpniu zapadnie decyzja, która nie dotyczy abstrakcyjnego „planu”, „terenów przy Granicznej” ani nudnych „procedur”. To będzie ostateczna decyzja o tym, czy w Piekarach stanie spalarnia odpadów i czy miasto zostanie wciągnięte w projekt, którego konsekwencje będą odczuwalne przez dekady.

Jak ustawia się dyskurs?
Turzański pisze o „dwóch latach dyskusji”, jakby temat był już przeżuty i wszyscy mieli go dość. Pisze o „nieważnym referendum”, jakby mieszkańcy nie mieli zdania. Pisze, że „teraz decyzja należy do radnych”, jakby Prezydent nie miała z tym nic wspólnego. To nie jest informacja – to jest systemowe przygotowanie opinii publicznej na gładkie przełknięcie decyzji.

Warto przypomnieć, jak wyglądały dotychczasowe spotkania tematyczne. Mieszkańców sprowadzono tam do roli niemych statystów. Nie było przestrzeni na realny dialog, partnerską rozmowę czy rzetelne odpowiedzi na trudne pytania. Obywatelska dyskusja została zastąpiona monologiem prowadzonym wyłącznie przez stronę inwestującą i lobbującą. Ludzie przyszli, żeby wyrazić swoje obawy, a trafili na marketingowe prezentacje. To nie jest dyskusja. To jest kontrola narracji.

Władza nie mówi o spalarni wprost. Mydli oczy „planem”, „terenami” i „konsultacjami”. Ale sierpniowa uchwała dotycząca Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) to realne „tak” lub „nie” dla tej inwestycji. Plan dla Granicznej nie jest neutralnym dokumentem, to zielone światło dla budowy instalacji.

Jeśli radni go uchwalą, spalarnia powstanie. Jeśli odrzucą – zostanie zablokowana.

W oficjalnym ogłoszeniu Prezydenta (tak, Prezydenta - cytujemy dokument z Urzędu Miasta...)
ani razu nie pada słowo „spalarnia”. Dlatego konsultacje organizuje się w środku sezonu urlopowego – cicho, proceduralnie, byle odfajkować. Nawet sam podpis pod tym kluczowym dokumentem niesie za sobą polityczny przekaz. Ogłoszenie dumnie nagłówkowane jest funkcją Prezydenta Miasta, ale na samym dole nie znajdziemy podpisu Sławy Umińskiej-Kajdan. Widnieje tam pieczątka: „Z upoważnienia Prezydenta Miasta Piekary Śląskie NACZELNIK Wydziału Gospodarki Przestrzennej Joanna Bańkowska”.
Prawda, że to wygodne? Firmuje się projekt stanowiskiem, ale w razie kryzysu formalną odpowiedzialność zrzuca na urzędnika niższego szczebla, a polityczną przerzuca na radnych. To klasyczne kreowanie atmosfery, w której kontrowersyjna decyzja ma przejść przy jak najmniejszym koszcie dla najważniejszych osób w magistracie ...tych naprawdę decyzyjnych.

Konsultacje, które udają konsultacje.
Lipiec przynosi konsultacje, które w rzeczywistości są jedynie formalnością wynikającą z ustawy. Zrobiono dokładnie tyle, ile wymaga prawo – ani jednego kroku więcej. Zamiast realnej debaty o ryzykach, emisjach, setkach ciężarówek, zdrowiu i kosztach, dostaliśmy suche ogłoszenie. Bez jednego zdania o spalarni!

Mieszkańcy mają opiniować dokument, nie znając alternatyw!
Władza zyska idealną podkładkę: „Przecież społeczeństwo mogło zgłaszać uwagi”.
Faktycznie — mogło wypełnić skomplikowany urzędowy formularz. A wszyscy doskonale wiemy, co dzieje się w tym mieście z głosami, które nie pasują do oficjalnej linii. Krótki okres konsultacji i ekspresowe przejście do sierpniowej uchwały to nie jest szukanie najlepszych rozwiązań dla Piekar. To procedura osłonowa przed decyzją, która w kuluarach już dawno zapadła.

Referendum, które mieszkańcy zbojkotowali
„Referendum nie osiągnęło progu ważności” – kwituje Turzański.
To prawda formalna. Ale prawda polityczna jest zupełnie inna. Mieszkańcy świadomie zbojkotowali to narzędzie, ponieważ od początku było postrzegane jako nieuczciwe, źle skonstruowane i pozbawione rzetelnej, transparentnej informacji o alternatywach. Do tego dochodzi wątek finansowy: Regionalna Izba Obrachunkowa wprost wskazała, że koszty tej „farsy” zaklasyfikowano niewłaściwie. To nie jest detal księgowy, to sygnał, że nawet w warstwie finansowej zabrakło przejrzystości. I trudno się dziwić, że mieszkańcy nie chcieli firmować tego swoją obecnością.
  
Paradoksalnie, w całej tej historii najbardziej autentyczny gest wykonał radny, który za własne pieniądze „plakatował miasto”, promując jedynie słuszne stanowisko.  
(Przypis redakcji: ja osobiście dałbym mu za to premię: przynajmniej ktoś zrobił coś z przekonania, a nie z budżetu, według dostępnych informacji. A premia, rzecz jasna, to już wyłącznie gest pana Turzańskiego lub pani Umińskiej‑Kajdan.)

Niska frekwencja to nie apatia – to czytelny dowód na to, że piekarzanie nie zaufali procesowi i nie zaufali władzy.

Największe pominięcie pana Turzańskiego i "zainteresowanych": Europa wycofuje spalarnie!
W całej narracji duetu Urząd Miasta – REMONDIS panuje głucha cisza wokół faktów niewygodnych. Ani słowa o tym, że w Unii Europejskiej spalarnie są powoli odcinane od finansowania i uznawane za technologię schyłkową. Blokują recykling, wymagają ciągłego strumienia odpadów, generują toksyczne dioksyny, furany oraz metale ciężkie, a wcale nie gwarantują taniego ciepła. Są sprzeczne z unijną polityką środowiskową na lata 2025–2030.
Ta cisza to nie przypadek – to świadoma strategia. Gdyby mieszkańcy poznali te realia, mit o „nowoczesnym i ekologicznym źródle ciepła” rozsypałby się w sekundę. Dlaczego nasze miasto brnie w technologię, której Zachód już nie chce? Kto tutaj czyści magazyny i kto na tym zarobi?

Apel do mieszkańców i radnych
Za chwilę osoby, które dziś tak ochoczo pchają temat spalarni, znikną z lokalnej sceny. Ale skutki ich decyzji zostaną tu na zawsze.
Zostanie smród ciężarówek z odpadami, plaga much na Konarskiego, furany, dioksyny i kolejne tereny bezpowrotnie zamienione w infrastrukturę odpadową. Zostanie beton zamiast zieleni.
Ci, którzy dziś forsują te projekty, nie będą żyć z ich konsekwencjami. Nie będą oddychać tym powietrzem ani mieszkać przy trasach przelotowych dla śmieciarek. To radni tu zostaną. To oni będą patrzeć sąsiadom w oczy w lokalnym sklepie, mijając ich na ulicach zamienionych w korytarze transportowe dla odpadów.
„Teraz decyzja będzie należała do radnych” – mówi Turzański. I właśnie dlatego to jest moment prawdy o ich odpowiedzialności i honorze.
Czy ktokolwiek z rządzących złożył choć jedną osobistą deklarację wzięcia odpowiedzialności za ewentualną katastrofę? Nie!

Słyszeliśmy już w tym mieście spektakularne hasła typu „po moim trupie” przy innych inwestycjach, a dziś trupy z szaf wypadają nadzwyczaj gęsto a takie teksty znajdujemy pod terminem "werbalizm"

Szanowni Radni, nie pozwólcie, aby ktoś załatwiał swoje interesy Waszymi rękami.
Ci, którzy dziś wygładzają temat spalarni, mogą zapisać się w historii miasta w głębokiej niesławie.  
Ironia losu aż kłuje w oczy: gonić za polityczną sławą, a zapisać się w historii Piekar dokładnie na odwrót.

Apel do miast ościennych
Na koniec apel do mieszkańców Bytomia, Chorzowa, Siemianowic, Radzionkowa, Tarnowskich Gór, Świerklańca, Bobrownik, Wojkowic, Czeladzi i Będzina. Spalarnia nie działa w próżni. Smród, toksyczny pył i wzmożony ruch ciężarówek nie zatrzymają się na tablicy z napisem „Piekary Śląskie”. Sygnały o strachu i obawach płyną do nas z całego regionu – i są absolutnie słuszne. Ta instalacja będzie oddziaływać na kilometry. Wyraźcie swój sprzeciw, zanim usłyszycie, że to „nie wasza sprawa”. Bo za chwilę konsekwencje dotkną nas wszystkich.

Prezent - pokusiłem się by Wam ułatwić nawigację w tych „konsultacjach” zgłaszajcie co się da, ale uważajcie na pułapki!

Kalendarzyk Utrudnień dla Mieszkańca Piekar
(Opracowano na podstawie oficjalnego ogłoszenia o konsultacjach z dnia 3.07.2026 r., sygn. GPb.6721.7.2025 sygnowane przez Naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej Joanna Bańkowska z up. Prezydent Miasta Piekary Śląskie)  

  • 1. Rwane terminy punktu konsultacyjnego
    • Co mówi dokument? Urząd wyznaczył konkretne dni na prowadzenie punktu konsultacyjnego w pokoju 213 (ul. Bytomska 92): są to 13, 14, 20, 21 i 24 lipca 2026 r. w godzinach funkcjonowania Urzędu Miasta.  
    • Utrudnienie dla mieszkańca: Zamiast ciągłego dostępu przez cały czas trwania konsultacji, wyznaczono zaledwie 5 konkretnych dni, poszatkowanych w kalendarzu. Co więcej, ograniczenie ich do standardowych „godzin funkcjonowania urzędu” oznacza, że przeciętny, pracujący mieszkaniec Piekar Śląskich musi brać wolne w pracy, by osobiście zapoznać się z dokumentacją.  
  • 2. Ekspresowe spotkanie w środku wakacji
    • Co mówi dokument? Spotkanie otwarte z prezentacją projektu oraz dyżur projektanta odbędą się jednego dnia – 15.07.2026 r. w OK Andaluzja od godziny 17:00 (dyżur potrwa do 20:00).  
    • Utrudnienie dla mieszkańca: Środek lipca to szczyt sezonu urlopowego. Wyznaczenie jedynego otwartego spotkania na godzinę 17:00 w okresie wakacyjnym drastycznie odcina od udziału tych, którzy wyjechali lub po prostu wracają z pracy w innych miastach regionu. Trzy godziny dyżuru projektanta na tak potężną i budzącą sprzeciw inwestycję to rażąco mało.  
  • 3. Zasieki formalne przy składaniu uwag
    • Co mówi dokument? Uwagi można składać papierowo (ul. Bytomska 84) lub elektronicznie (gp@piekary.pl) wyłącznie na wzorze formularza pisma, który jest dostępny na stronie BIP. Termin upływa 31.07.2026 r..  
    • Utrudnienie dla mieszkańca: Urząd nie przyjmie Twojego sprzeciwu w formie zwykłego, swobodnie napisanego maila czy tradycyjnego listu. Musisz odnaleźć, pobrać i poprawnie wypełnić skomplikowany, sformalizowany wzór dokumentu. Każdy błąd formalny lub brak użycia oficjalnego formularza daje urzędnikom pełne prawo do odrzucenia Twojego głosu bez merytorycznego rozpatrzenia.  
  • 4. Obowiązek ujawnienia danych osobowych
    • Co mówi dokument? Zgodnie z art. 8g ust. 2, składający uwagę musi podać swoje imię, nazwisko (lub nazwę), adres zamieszkania (lub siedziby) oraz wskazać, czy jest właścicielem bądź użytkownikiem wieczystym nieruchomości objętej wnioskiem.  
    • Utrudnienie dla mieszkańca: W tak małym, lokalnym środowisku, gdzie sprawa budzi ogromne emocje, urzędowy przymus podpisania się pełnym imieniem, nazwiskiem i adresem pod protestem działa na wielu ludzi paraliżująco. Brak możliwości anonimowego zgłoszenia uwag to dla wielu osób bariera psychologiczna przed wyrażeniem sprzeciwu.

Pamiętajcie!
Ta biurokratyczna machina została TAK ZAPROJEKTOWANA, żebyście potknęli się na formalnościach.
Nie dajcie im tego punktu. Pobierzcie formularz z BIP-u, wypełnijcie go dokładnie według instrukcji i przynieście do urzędu albo wyślijcie mailowo.  
Sąsiedzi - pomagajcie sobie wzajemnie w tym "bagnie"!

Każdy głos złożony poprawnie to papier, którego NIE BĘDĄ MOGLI legalnie wyrzucić do kosza.


  


 


Wróć do spisu treści