Przejdź do treści

Szutrowa ulica, betonowe obietnice

Pomiń menu
Pomiń menu

Szutrowa ulica, betonowe obietnice

PiekaryOK
piątek 18 Lip 2025 · Czas czytania 3:45
27 czerwca br. do Urzędu Miasta wpłynęła petycja mieszkańców ulicy Azalii (i bardzo dobrze, że została wystosowana!, bierzmy sprawy we własne ręce), domagająca się poprawy stanu swojej drogi - szutrowa nawierzchnia, błoto jesienią, kurz latem, uciążliwe dziury. Tym razem odzew UM pojawił się błyskawicznie. Już niespełna miesiąc później, na blogu prezydenta Turzańskiego opublikowano wpis, który miał być odpowiedzią na apel mieszkańców. Problem w tym, że deklarowana pomoc została jednocześnie obwarowana warunkiem: sprzedażą pod blokowiska miejskich działek przy ulicy Kamiennej pod budownictwo mieszkaniowe. Zgodnie z treścią wpisu p. Turzańskiego, środki z tej transakcji - sięgające około 6 milionów złotych - miałyby posłużyć realizacji szeregu lokalnych inwestycji drogowych, w tym właśnie przy Azalii. Tym samym potrzeby mieszkańców zostały przedstawione nie jako priorytet budżetowy, lecz jako element transakcyjny, uzależniony od decyzji finansowej o wątpliwym poparciu społecznym. Warto zaznaczyć, że ewentualne środki na te remonty pojawią się prawdopodobnie w budżecie miasta dopiero w roku 2026. A budżet ten zgodnie z procedurą zostanie uchwalony pod koniec tego roku, w listopadzie lub grudniu, i nie decyzją jednego głosu, lecz głosami Rady Miasta (czy będą spójne?). Na tym etapie nie ma żadnej gwarancji, że środki z tej sprzedaży zostaną przeznaczone dokładnie na te cele, o których wspomina prezydent w swoim blogu. Mieszkańcom należy się pełna transparentność, zamiast sugestii i obietnic.

Wpis na blogu wiceprezydenta można również przeanalizować jako przykład socjotechnicznej narracji, która wykorzystuje słuszne postulaty mieszkańców do budowania presji na zgodę wobec kontrowersyjnych decyzji majątkowych. Łatwo można dostrzec mechanizmy manipulacyjne oraz retorykę dzielenia lokalnej społeczności i „karania” jej mieszkańców za głoszone protesty.

Powiązanie inwestycji drogowych ze sprzedażą majątku publicznego
Artykuł przedstawia warunkowanie niezbędnych remontów drogowych ze środkami pochodzącymi ze sprzedaży tych konkretnych działek (nie innych źródeł finansowania). W przekazie dominuje narracja, że tylko sprzedaż TEGO terenu umożliwi realizację remontów drogowych, co jest szantażem emocjonalnym w stylu: „albo deweloper, albo dziura w drodze”. W rzeczywistości budżetowanie inwestycji drogowych powinno wynikać z potrzeb wszystkich mieszkańców, a nie być uzależnione od incydentalnych transakcji majątkiem wspólnym. To trochę tak jakby ktoś łaskawie dał nowy telewizor ale w zamian za to wyprowadził z garażu Twój samochód.

Sugerowanie winy mieszkańców
Mieszkańcy, którzy wyrażają sprzeciw wobec pewnych decyzji, przedstawiani są jako winni opóźnień lub braku remontów. Publicznie tłumaczy się, że jeśli nie dojdzie do realizacji betonowego blokowiska (na które znakomita część społeczności się nie zgadza), nie będzie środków na remonty dróg, co prowadzi do sytuacji: protestujesz - nie dostaniesz inwestycji. Drogi na Józefce czekają na remont od wielu lat a nie od czerwca tego roku kiedy to sprzedano działki przy Kamiennej! Wprowadzenie wraz z blokowiskiem kolejnych 300 samochodów oczywiście już nie wpłynie na degradację nawet wyremontowanych dróg (o tym nikt nie mówi).

Tworzenie podziałów społecznych
Wpis na blogu p. Turzańskiego stosuje narrację sugerującą konflikt „ci, którzy chcą remontu kosztem urbanistycznego "fikołka" w dzielnicy” kontra „ci, którzy nie zgadzają się z niszczeniem dzielnicy”. Tymczasem to władze samorządowe odpowiadają za planowanie i realizację inwestycji w oparciu o zbilansowany budżet miasta, poprawność urbanistyczną, właściwe studium, poszanowanie przyrody i zasad zrównoważonego rozwoju, a nie wymuszanie zgody na kontrowersyjne działania przez nagłaśnianie warunków zaporowych (nie daj Boże tworzenie tych zapór).

Próba „ukarania” za protest
Mechanizm „karania” za sprzeciw można wywnioskować z zapowiedzi, że jeśli środki ze sprzedaży działek firmie DOMBUD trzeba będzie zwrócić (nie przepadną bo działka wróci do zasobów miasta), inwestycje drogowe nie zostaną zrealizowane. Jest to szczególnie jaskrawy przykład instrumentalnego traktowania podstawowych potrzeb społeczności lokalnej jako narzędzia wywierania presji.

Zamiast działań dzielących oczekujemy transparentność i dialogu. Tego typu narracja nie tylko nie rozwiązuje problemów infrastrukturalnych, lecz podsyca nieufność, antagonizuje mieszkańców oraz osłabia zaufanie do władz. Transparentne konsultacje społeczne i rzetelnie zaplanowany budżet powinny być fundamentem każdej decyzji dotyczącej wspólnoty, zamiast gry „coś za coś”, prowadzącej do zaostrzenia konfliktów.

Podsumowując, opisana strategia komunikacyjna to klasyczna próba manipulacji i dzielenia społeczności. Pod pretekstem rzekomej troski o drogi stosuje się presję społeczną, traktując część mieszkańców Józefki jak „zakładników decyzji”. Takie działania są nieakceptowalne w nowoczesnym i odpowiedzialnym samorządzie, ale jak widać stosowane. Pytanie czy stosowane świadomie czy może "tak tylko wyszło"?


Wróć do spisu treści